Cholera! Nie godzę się na życie w takim świecie! Co to ma być w ogóle?? Czy naprawdę wszystko dziś kręci się wokół seksu? I czy on jest na serio aż tak ważny?
Przyjaciółka musiała się rozstać z chłopakiem, bo mieli inne spojrzenie na sprawy seksu. Wszystko inne im w sobie pasowało, mimo, że bardzo się od siebie różnią.
Nie sądziłam, że tak to wszytko wygląda. Wiem, że wiele par sypia ze sobą przed ślubem, a właściwie to większość. Ale to chyba nie musi być regułą… Trochę mam mętlik w głowie. Wychodzi na to, że faceta można szukać tylko w duszpasterstwie, bo z kim innym się nie dogadam. Cierpienie za wiarę, czy jak?
Ale mimo wszystko wciąż mam (głupią?) nadzieję…