Archiwum dlaw emocjach

i am seriously damaged

naprawdę, wiedziałam, że tak będzie! teraz wydaje mi się, że jednak chcę do niego wrócić. wciąż o nim myślę!

to głupie. całkowicie głupie…

nie wiem, czy go kiedyś kochałam. wydaje mi się, że nigdy, ale może jednak to nieprawda. może go kochałam, tylko tyle razy mnie rozczarował i zawiódł, a potem poczułam się osaczona, że tego nie wytrzymałam. a teraz uczucie powraca?

albo po prostu, co jest w moim przypadku najbardziej prawdopodobne, nie mogę już wytrzymać tej samotności i teraz, kiedy odnowił się kontakt, lgnę do niego, bo w zasadzie nie mam innego “obiektu”. to nie fair i okropne. i destrukcyjne.

nie lubię siebie, nie lubię swojego charakteru. nie lubię…

well, then fuck it!!

niech to szlag trafi

nic nie rozumie, nic zupełnie

nadchodzi koniec chyba, tak myślę

czy ja wymagam zbyt wiele?

Chciałabym tylko trafić na tego właściwego i z nim wreszcie być! Nie obchodzą mnie studia, praca, Argentyna, podróże… Mogłabym to wszystko oddać.

Może tylko taniec i śpiewanie sobie zostawię…

Bardzo ciężko jest dziś wszystko pogodzić…

najwyższy czas na zmiany

Nie lubię siebie… A raczej swojej postawy. Wciąż obiecuję sobie, że się poprawię, ale właściwie niewiele mi z tego wychodzi.

Modlę się, ale często bez refleksji i przekonania. Uczestniczę w spotkaniach DA, ale czasem bardziej w celach towarzyskich. Mówię o wierze, ale swoją postawą nie potwierdzam swoich słów.

Ciężko mi z tym trochę, ale najgorsze jest to, że zdaję sobie z tego wszystkiego sprawę, tylko jestem zbyt leniwa, żeby coś zmienić. No i użalam się nad sobą, a Jemu się to na pewno nie podoba…

współczesne męczennice?

Cholera! Nie godzę się na życie w takim świecie! Co to ma być w ogóle?? Czy naprawdę wszystko dziś kręci się wokół seksu? I czy on jest na serio aż tak ważny?

Przyjaciółka musiała się rozstać z chłopakiem, bo mieli inne spojrzenie na sprawy seksu. Wszystko inne im w sobie pasowało, mimo, że bardzo się od siebie różnią.

Nie sądziłam, że tak to wszytko wygląda. Wiem, że wiele par sypia ze sobą przed ślubem, a właściwie to większość. Ale to chyba nie musi być regułą… Trochę mam mętlik w głowie. Wychodzi na to, że faceta można szukać tylko w duszpasterstwie, bo z kim innym się nie dogadam. Cierpienie za wiarę, czy jak?

Ale mimo wszystko wciąż mam (głupią?) nadzieję…